Oita pełna jest rowerów, rowerzystów i parkingów rowerowych, ale tylko z pozoru jest to raj dla miłośników jednośladów. Na japońskich zjazdach można wybić ząb, używanie dzwonka jest zabronione, a zamiast ruchu lewostronnego panuje ruch slalomowy.
Więcej…
Oita przez większą część roku paruje, opływa potem i dyszy z gorąca. Już w lutym podczas słonecznych dni temperatura potrafi podskoczyć do 30ºC i zaczynają rozkwitać pierwsze drzewa, w marcu kwitnie wszystko, w maju słońce przygrzewa ostro, w czerwcu zaczyna się pora deszczowa, która kończy się mniej więcej w połowie lipca, następnie wybucha lato – piekielnie parne i piekielnie gorące, które kończy się dopiero w październiku. Jesień pojawia się dopiero we listopadzie i jest zaledwie odrobinę mniej parna. W miarę sucho jest tylko zimą, ale zima nie trwa długo – już w lutym zaczynają rozkwitać pierwsze drzewa…
Więcej…
Japoński system edukacji opiera się na encyklopedycznym pochłanianiu informacji, a języki obce wykładane są w taki sam sposób jak biologia czy matematyka. Efekty? Japończycy doskonale rozwiązują testy z angielskiego, ale mówią tylko w swoim własnym języku. Żeby usprawiedliwić się jakoś, zwykle tłumaczą, że przecież mieszkają na wyspach, więc języki obce nie są im potrzebne.
Więcej…
W Japonii o prowincjonalności miasta nie decyduje wyłącznie jego wielkość. W Oicie mieszka 465 tysięcy ludzi, czyli więcej niż w Gdańsku czy Szczecinie, a jednak niełatwo tu kupić damskie buty w rozmiarze 41 czy anglojęzyczną gazetę, ani też porozumieć się z kimkolwiek po angielsku. Nie sposób także zapomnieć, że jest się obcym. Tutaj tylko Japończycy są u siebie.
Więcej…
|
Najpopularniejszym środkiem komunikacji miejskiej jest w Oicie kolej. Tramwajów ani metra nie ma wcale, a autobusy owszem – jeżdżą, ale dużo rzadziej niż pociągi i tylko w wyznaczonych strefach.
Więcej…
Po japońskich drogach jeździ bardzo wiele samochodów. Co ciekawe: zdecydowana większość aut jest biała lub szara. Przyczyn tego zjawiska nie zna nikt, ale jedna z teorii mówi, że biel ma chronić kierowcę przed złymi duchami. Jeśli biel rzeczywiście ma właściwości ochronne, to piesi również powinni się ubierać na biało. Stosunek japońskich kierowców do przepisów ruchu drogowego jest bowiem… niestandardowy.
Więcej…
Chorować w Japonii się nie opłaca. Dosłownie – służba zdrowia jest pierońsko droga i żadne ubezpieczenie (czy to państwowe, czy prywatne) nie pokrywa w całości kosztów leczenia. O ile jednak w aptekach można kupić środki przeciwbólowe czy opatrunkowe (które do najtańszych nie należą, podobnie zresztą cena prezerwatyw może wyjaśniać, dlaczego Japończycy coraz niechętniej łączą się w pary), to na próchnicę czy złamaną rękę nie ma rady – trzeba pójść do lekarza.
Więcej…
Jako że jest to pierwszy tekst na temat Kraju Kwitnącej Wiśni i Wschodzącego Słońca, tytułem wstępu pozwolę sobie na krótkie wyjaśnienie. W moich opowieściach pojawi się Japonia widziana oczyma przybysza, który zjawił się tu bez balastu negatywnych uprzedzeń i stereotypów. Co więcej, mieszkałam i pracowałam już wcześniej za granicą i bardzo mi się to podobało. Podobało mi się do tego stopnia, że nie bardzo chciało mi się wracać do Polski. Myśl o kolejnym wyjeździe, który w dodatku wypadł akurat w takim momencie mojego życia, gdy byłam przeciążona pracą i obowiązkami, wyłącznie mnie cieszyła. Jeśli więc coś mi się w Japonii podoba lub czegoś nie lubię, to bierze się to wyłącznie z doświadczenia.
Więcej…
|