Chyba mieszkałem w innej Oicie, bo ja się nigdy nie spotkałem z takimi zachowaniami, wiele razy pytałem po Angielsku i po pseudo-Japońsku i przez kilka lat na palcach jednej reki mogę policzyć odmowę pomocy czy odpowiedzi, a często się zdarzało że i obiad dostaliśmy, herbatę czy coś słodkiego dla dzieci, kiedy brakowało słów to wielu po mapę poleciało a i były wypadki że kilka kilometrów własnym samochodem nas Japończyk prowadził do celu....