Weście do kolejnego zabytkowego budynku, w którym z okazji święta serwowano tradycyjne lokalne specjały: ryż z marynowanymi jarzynami, gotowanego rekina w sosie z pasty miso, makaron soba na zimno oraz, w ramach deseru, wielką słodką fasolę i różowe sześciany z pianki, którą robi się z białka jaja kurzego. Z tego wszystkiego jedyną nowością był dla mnie rekin, który okazał się wyglądać i smakować jak zwyczajna ryba (co było do przewidzenia, ale jednak człowiek ma większe oczekiwania względem rekina niż takiej, dla przykładu, makreli ;) )