Z tym rozumieniem ze słuchu to jest dość ciekawa rzecz - na wstępnych wszyscy muszą to zdać, ale już na studiach nikt po angielsku nie rozumie. I nie tylko nie rozumieją języka mówionego, ale i pisanego, który powinien teoretycznie sprawiać mniej problemów. Znajomy profesor, Brytyjczyk, skarżył się nawet, że jego studenci na testach w języku angielskim muszą mieć pytania napisane katakaną, ponieważ angielskiego napisanego po angielsku nie rozumieją, a on jako nauczyciel nie ma prawa tego od nich wymagać. Znamy tu oboje z Bartkiem trochę studentów i, po iluś tam rozmowach ze studentami właśnie, śmiem wątpić w jakość tego egzaminu ze słuchu. Może się to z czasem poprawi?
Przypuszczam też, że w takich miastach jak Oita "porządni" native nauczyciele pojawią się ze sporym opóźnieniem. Na razie zmian nie widać - znajomek z Salwadoru wrócił do domu, a w szkole językowej hiszpańskiego zaczął uczyć doktorant z Kolumbii, który o nauczaniu ma takie samo pojęcie, jak jego poprzednik...
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





