BoRkI

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home

Od Autorki

Email Drukuj
Japończycy często mówią, że się języków nie uczą, bo żyją na wyspach, więc ich język im wystarczy. Ale po co w takim razie przez sześć lat udają, że nauczają i uczą się w szkole  angielskiego? Lepiej już byłoby nie mydlić nikomu oczu, czasu nie tracić i zwyczajnie zastąpić godziny angielskiego czymś bardziej przydatnym.
Z tym rozumieniem ze słuchu to jest dość ciekawa rzecz - na wstępnych wszyscy muszą to zdać, ale już na studiach nikt po angielsku nie rozumie. I nie tylko nie rozumieją języka mówionego, ale i pisanego, który powinien teoretycznie sprawiać mniej problemów. Znajomy profesor, Brytyjczyk, skarżył się nawet, że jego studenci na testach w języku angielskim muszą mieć pytania napisane katakaną, ponieważ angielskiego napisanego po angielsku nie rozumieją, a on jako nauczyciel nie ma prawa tego od nich wymagać. Znamy tu oboje z Bartkiem trochę studentów i, po iluś tam rozmowach ze studentami właśnie, śmiem wątpić w jakość tego egzaminu ze słuchu. Może się to z czasem poprawi?
Przypuszczam też, że w takich miastach jak Oita "porządni" native nauczyciele pojawią się ze sporym opóźnieniem. Na razie zmian nie widać - znajomek z Salwadoru wrócił do domu, a w szkole językowej hiszpańskiego zaczął uczyć doktorant z Kolumbii, który o nauczaniu ma takie samo pojęcie, jak jego poprzednik...


Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
 
To jest komentarz na temat "Języki obce Japończykom"

Strefa Iwończaka

RSS - Nowe teksty

powiadamianie o nowych tekstach

RSS - Aktualności

powiadamianie o aktualnościach na stronie