A tu nagle to samo, co wszędzie, że karoshi, że paniom nikt nie daje pracować.
Nic o tym, że za karoshi uznaje się zawał po dwóch przepitych nocach z kolegami, że kobieta automatycznie dostaje emeryturę taką jak mąż i nie opłaca jej się pracować, ani słowa o tym, że ma ona bardzo dużo swobody, trzyma rękę na kasie męża, który ma tylko przynosić mamonę na jej czas spędzany z koleżankami u kosmetyczki czy w klubach sportowych. Więcej obserwacji, mniej czytania wyświechtanych przez prasę stereotypów...!